Rano i wieczorami czuję się dobrze, nie mogę narzekać. Muli mnie wiadomo, ale zjem śniadanko, kolację. Z obiadem już gorzej, bo ja chyba nie wyrabiam przetwarzać tych płynów, duszno mi bardzo. Budzę się już z nadmiarem minimum 1,5 litra i tak trzeba przyjmować kolejne dawki i kolejne. Po 11 przyjdą zapewne 2 butelki for me. Jakże się cieszę. Ale już niedługo...
A Wy cieszcie się, że jutro zasiądziecie z rodzinką swą do świątecznego śniadanka, nie narzekajcie na pogodę, bo to nie ten świąteczny pogodowy klimat jest najważniejszy, ale ten, który tworzy się w Waszych domach :) Wesołego Alleluja! :D
Jakie słodziaczki!
źródło: http://www.zdjecia.biz.pl/pokaz_obrazek.php?adres=wielkanoc-jajka-kurczaczek-kroliczek-pisanki&rozdzielczosc=640x480