Wczoraj nie miałam siły nic pisać, stłamsiło mnie troszkę. Ale jestem dumna, że pochłonęłam 7 czy 8 worków z lodem, na razie nic takiego w mej buzi się nie dzieje. Ten lód to taki rodzaj terapii, żeby ta głupia chemia ominęła jak najszerszym łukiem śluzówki. Z zimna robiłam się sina i liczę na to, że było warto. Mam nadzieję, że obędzie się bez żywienia pozajelitowego.
Dziś jest już lepiej, ale nadal niezbyt wiele we mnie witalności. Nie mogłam w ogóle zwlec się z łóżka. Szczyt lenistwa. Teraz tylko czekam do środy, a później jak najprędzej do domku. Oby bez przykrych niespodzianek po drodze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostatnia chemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ostatnia chemia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)