czwartek, 21 marca 2013

Jeszcze chillout

Oczywiste jest to, że nigdy nic nie dzieję się u mnie w pełni zgodnie z planem. Tak też jest i teraz -  i tak chemia ma poślizg, więc tym bardziej można ją przełożyć po raz kolejny na jutro. Jeśli jutro wystartuje, to przeszczep będzie w Wielki Piątek. Może to nie jest jakaś super okoliczność, ale na przeszczep każda pora jest dobra :) Już wymyśliłam sobie całą symbolikę jaką mogę nadać, ale może nie będę jej upubliczniać :P A tak w ogóle to ja prawie 21 lat temu też urodziłam się w piątek. Szałowo, poniekąd narodziny po raz drugi :D

Strasznie nudno w tym szpitalu. Studenci nie odwiedzają, nie męczą, z innymi pacjentami nie ma się styczności. A w sumie jak ekipa jest dobra nie jest tak źle :D A najgorzej jak trafi się na ludzi, którzy zachowują się tak jakby tylko oni byli chorzy.. Czasem przez takich chodziłam z ciśnieniem, ale może to i dobrze, bo ogólnie mam niskie :P Dobre fazy są też ze studentami. Niektórzy to takie bystrzachy, że mucha nie siada. Nic tylko później leczyć się u takich specjalistów ;)

Ogólnie to teraz czekam sobie na doktorka aż przyjdzie i wytłumaczy mi, jak w ogóle ta chemioterapia będzie wyglądać. Jestem przygotowana na to, że będę mieć wszystkiego dosyć, jak zwykle zapewne będę wymiotować, a jeszcze trzeba sikać do tego kubeczka... Jeju jak ja tego nie lubię. W sumie świat byłby dużo piękniejszy, gdyby wymyślili inny sposób prowadzenia zbiórki moczu. Wymyślają takie komputery, gadżety, telefony z bajerami a z tym słoikiem nic się nie zmieniło.. eh ;) Najważniejsze jest to, że nie można być mięciochem, trzeba być STRONGER! :D






PS Dr oczywiście wytłumaczył mi wszystko - to co sama wiedziałam - chemia, a w piątek spłynie mi 6 woreczków moich komórek. A sam przeszczep określił jako nic spektakularnego. No cóż, fajerwerków to ja od początku się nie spodziewałam, ale mimo to i tak na to czekam ;)

7 komentarzy :

  1. Mam nadzieje, ze juz nic nie pokrzyzuje Ci jutrzejszych planow. Wszystko bedzie dobrze :))) Zasylam same pozytywne mysli!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielna Miss, życzę wygranej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj miss nieznajoma.
    Trzymam za Ciebie kciuki. Uda się.

    Zuza

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja wiem co to szpitalna nuda. I racja, jak jest zgrana ekipa-funkcjonuje się całkiem inaczej. Ja miałam akurat taką świetną "szpitalną rodzinkę", wszyscy się wspierali, spędzali ze sobą czas, na korytarzach były spotkania ze stojakami, na których wisiały wory z kroplówami:)
    Ale ze wszystkim mimo wszystko sobie poradzisz:)! nastawienie masz megadobre i tak trzymaj-nie można być mięciochem :))

    OdpowiedzUsuń
  6. rozbawiłaś mnie do łez z tym kubeczkiem. kochana jesteś!

    PS nie byłaś, nie jesteś i nie będziesz mięciochem! :*

    Niemiecka Madzia z ławki :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Przyczepiła się do mnie ekipa Hodgkina...

Distributed By Blogger Templates | Designed By Darmowe dodatki na blogi